Facebook Pixel

easyEnglishLAB

ANNA ADAMCZYK-HALBINA
Anna Adamczyk-Halbina - Easy English Lab

Poznaj moją drogę do językowej wolności

Wybierz rozdział z mojej historii, aby dowiedzieć się, jak powstało EasyEnglishLab i dlaczego uczę inaczej niż w masowej szkole:

I
Rozdział I

Poza schematem, czyli tam, gdzie ignoruje się emocje

Moja przygoda z angielskim zaczęła się dawno temu - już w szkole podstawowej połknęłam bakcyla. Choć los rzucił mnie na studia z zarządzania i marketingu na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, a potem na stypendium w Anglii, język i tak upomniał się o swoje. Gdy w ręku trzymałam dyplomem ekonomisty, okazało się, że rynek potrzebuje... nauczycieli angielskiego. Zupełnym przypadkiem trafiłam do szkoły publicznej. I zostałam w niej na ponad 20 lat.

Zawsze byłam ambitna, więc szybko uzupełniłam wykształcenie na filologii angielskiej. Uczyłam też w szkole prywatnej jako lektor i zdobywałam doświadczenie jako mentor w kursach internetowych dla dorosłych. Lubiłam pracę z dzieciakami, ale z biegiem lat w szkolnych ławkach zaczęło mi brakować powietrza. System zaczął mnie uwierać. Sztywne ramy, wtłaczanie uczniów w schematy pod klucz egzaminacyjny i poczucie, że zamiast rozwijać skrzydła, zaczynamy się cofać. Widziałam, jak masowa szkoła ignoruje emocje i nie dostrzega nieszablonowych talentów ani barier o podłożu psychologicznym.

Próbowałam szukać innej drogi - na chwilę zakotwiczyłam nawet w pracy w dziale IT urzędu. Szukałam zawodowego szczęścia i spokoju tak daleko, a przecież wszystko, co najważniejsze, miałam cały czas pod nosem. To własna działalność i nauczanie na własnych warunkach były moim przeznaczeniem. Jednak z perspektywy czasu widzę, że ten urzędowy epizod był niezwykle wartościową lekcją. Bez tego bolesnego zderzenia ze sztywnym, pełnym niedomówień i sprzeczności etatem prawdopodobnie nigdy nie zebrałabym się na odwagę, by podjąć tę jedną, najważniejszą decyzję. Definitywnie zamknęłam za sobą tamte drzwi i postawiłam wszystko na Plan B. Tak powstało EasyEnglishLab.

II
Rozdział II

Odczarować język za pomocą technologii i empatii

Początki na własnym ringu zawsze pachną tak samo - mieszanką parującej kawy i lekkiego, paraliżującego strachu. Czy to wypali? Czy znajdę klientów? - te pytania krążyły w mojej głowie, gdy wieczorami uczyłam się nowoczesnego, cyfrowego marketingu, który niewiele miał wspólnego z teorią ze studiów.

Ale wtedy wydarzyło się coś pięknego. Zamiast otwierać nudne, szkolne podręczniki, zaczęłam projektować własny system. Postanowiłam udowodnić, że największą barierą w mówieniu rzadko jest brak talentu - najczęściej to głęboko ukryty lęk przed oceną. Połączyłam więc miłość do języka ze swoją drugą wielką pasją - technologią. Jako anglista z zacięciem technologicznym, hobbystycznie ukończyłam kursy programowania i zaczęłam projektować nowoczesne, interaktywne materiały edukacyjne do moich lekcji: mobilne fiszki i PDF-y, z których można korzystać w biegu, na telefonie. Dzięki temu nawet rozpracowywanie wymagań CKE i trików egzaminacyjnych stało się sprytne, i pozbawione szkolnej presji.

Gdy na konto wpadło pierwsze powiadomienie o sprzedaży mojego cyfrowego materiału, poczułam niesamowitą satysfakcję. A kiedy po kilku miesiącach pracy z klientami słyszałam, “dziękuję za odczarowanie angielskiego”, “dziękuję za wsparcie”, wiedziałam, że stworzyłam dla moich klientów bezpieczną przystań.

III
Rozdział III

Lekcja stawiania granic

Sukces przyniósł jednak nowe wyzwanie. Moje zaangażowanie i indywidualne podejście sprawiły, że grafik zaczął pękać w szwach. Chciałam pomóc każdemu ambitnemu profesjonaliście, każdej zestresowanej Mamie ósmoklasisty i każdemu turyście, który bał się roli „bezradnego pasażera”. Wpadłam w biznesowe błędne koło, pracując ponad siły. Wiedziałam, że jeśli nie powiem „stop”, stracę to, co w mojej pracy najcenniejsze: empatię i energię, którą chcę zarażać uczniów.

Musiałam podjąć trudną decyzję. Podniosłam ceny, dając moim dotychczasowym klientom wybór: albo skracamy czas lekcji, albo przechodzimy na wyższą stawkę. Moje serce biło jak szalone, gdy wysyłałam te informacje.

I wiecie co się stało? Nie odszedł nikt. Moi uczniowie woleli mieć ze mną mniej czasu, niż zrezygnować z zajęć zupełnie. To był największy, cichy komplement dla EasyEnglishLab. Zrozumiałam, że moi klienci nie szukają po prostu przypadkowych korepetycji - szukają relacji i partnera, który widzi w nich człowieka, a nie kolejny numer w dzienniku.

IV
Rozdział IV

Językowa wolność w prawdziwym świecie

Dzisiaj buduję EasyEnglishLab dokładnie tak, jak marzyłam. Choć głównie pracuję online, ta wirtualna forma daje nam niesamowitą bliskość i elastyczność. Moje autorskie materiały cyfrowe cieszą się powodzeniem, a w tematach technicznych wspiera mnie już wirtualna asystentka, dzięki czemu na ekranie komputera liczy się dla mnie już tylko człowiek po drugiej stronie. Wspólnie z moimi uczniami idziemy prosto po sukces - niezależnie od tego, czy celem jest rozgadanie się w podróży, swobodne spotkanie biznesowe, czy zdobycie biletu do wymarzonej szkoły poprzez wysoki wynik na egzaminie.

Głowę mam wciąż pełną nowych pomysłów na rozwój firmy. Moim zmartwieniem jest dziś to, czy doba kiedykolwiek okaże się na tyle elastyczna, by starczyło mi czasu na realizację ich wszystkich!

Pisząc ten tekst, zaledwie wczoraj usłyszałam największy komplement, który podsumowuje całą tę drogę. Mój nastoletni klient, który jest ze mną od samego początku, wrócił z wyjazdu zagranicznego. Z wypiekami na twarzy opowiedział mi, że usłyszał od kogoś za granicą, że świetnie mówi po angielsku. Przestał być bezradnym pasażerem - stał się liderem swojej podróży.

Kiedy tego słuchałam, na moim biurku stała filiżanka kawy, a na ekranie monitora świeciły otwarte okna kolejnych lekcji online. Uśmiechnęłam się do siebie na myśl o tym, że kiedyś szukałam swojego miejsca w obcych, szarych schematach. To jest teraz mój prawdziwy świat. Świat, w którym pomagam moim klientom odzyskać językową wolność, rozwinąć skrzydła i przejść od paraliżującego stresu do pełnego spokoju - dokładnie tak, jak kilka lat temu zrobiłam to ja sama.

Chcesz napisać własny rozdział językowej wolności?

Niezależnie od tego, na jakim etapie jesteś - porozmawiajmy. Wybierz dogodny termin w moim kalendarzu.

Umów się na niezobowiązującą rozmowę